Poszukujemy - Odkrywamy

Poszukujemy - Odkrywamy

piątek, 30 września 2022

Ukrycie w pobliżu Gross Rosen

 Poniższa relacja została spisana przed laty przez jednego z dziennikarzy Exploratora, który rozmawiał z Tadeuszem S. mieszkającym wówczas w okolicach Lublina:

„Podczas wojny, jako 16 latek, trafił on do obozu koncentracyjnego Gross Rosen.

W pewnym momencie został oddelegowany do pracy przy ukrywaniu jakichś dużych skrzyń i pak.

Wyjeżdżali (było to kilka wyjazdów) z obozu ciężarówką z zakrytą plandeką. Ciężarówki przyjeżdżały po nich już załadowane skrzyniami. Były dosyć ciężkie – musiało je przenosić czterech ludzi. Zatrzymywali się, jak mówił, „na piwo”, pite oczywiście przez konwojentów, w nieznanym mu wówczas większym mieście, w centrum raczej, bo zauważył przez szparę w plandece duży ratusz. Po wojnie rozpoznał go jako ratusz w Świdnicy.

Następnie jechali jeszcze jakieś 40 minut. Najpierw dobrą drogą, później gorszą – lekko do góry i po wertepach, bo trzęsło nimi.

Samochód zatrzymywał się w wąwozie, w którego zboczu widniało wejście do tunelu. Od tego tunelu, na prawo i na lewo, naprzemiennie, odchodziły cztery mniejsze, a od nich, także naprzemiennie, po prawej i lewej, były małe pomieszczenia – w każdym mieściły się obok siebie po trzy – cztery skrzynie. Układane były na podkładach z belek; nie wolno ich było ustawiać jedna na drugą.

Później pomieszczenia te były zamurowywane a kolejna ekipa zamalowywała ściany lub w jakiś inny sposób maskowała wszelkie prace. Po zakończeniu prac zamurowane zostały także boczne tuneliki. Zamurowania te (kruszywo z cementem) miały mieć grubość ok. 3 m (?). Po zamaskowaniu nikt nie pomyślałby, że tam mogły być jakieś komory.

Tadeusza S. kierowano też do sprzątania innych pomieszczeń - od głównego tunelu odchodziły w kilku miejscach kręte schody – zaledwie kilka stopni - prowadziły one do trzech większych betonowych pomieszczeń z podłużnymi otworami wychodzącymi na zewnątrz – wyglądało, jakby były to strzelnice czy otwory obserwacyjne. Tadeusz S. zamiatał te pomieszczenia, opróżniał popielniczki – pamięta, że stały tam jakieś szafki i stojaki. Przez dwie z takich szczelin widział w oddali pasmo gór, a przez inną – jedynie zbocze.

Po wojnie wielokrotnie przyjeżdżał do Świdnicy szukając tego tunelu, ale bezowocnie. Tajemnica jak dotąd nie została rozwiązana.