Poszukujemy - Odkrywamy

Poszukujemy - Odkrywamy

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Na początek...

Blog  Exploratora będzie raczej nietypowy.
Co jakiś czas pojawią się bowiem na nim informacje, które trafiły do redakcyjnego archiwum, ale z różnych przyczyn nasze zespoły badawcze już raczej nimi nie będą się zajmować.

Eksploracją zajmujemy się bowiem od wielu już lat, za nami setki przeróżnych przygód, spotkań i wyjazdów w teren i teraz, jak określił to obrazowo jeden z kolegów, jeżeli za tematem nie przemawiają sensowne dokumenty, to naszych szanownych czterech liter do samochodu, w celu weryfikacji, pakować już raczej nie będziemy.

Poza tym swego czasu Marek Dudziak, założyciel magazynu „Odkrywca”, zwrócił nam uwagę, że jest chyba lepiej kiedy temat „żyje” niż kiedy dogorywa na dnie archiwalnej szuflady…



I jeszcze kilka uwag: 
  • z oczywistych przyczyn musimy utajniać (RODO) nazwiska informatorów,
  • nie interesują nas opinie, czy ktoś uważa zdobyte przez nas informacje za prawdziwe czy nie,
  • jeżeli ktoś chce dołączyć do zabawy prosimy o kontakt mailowy: explorer@ant.biz.pl; podeślemy temat do opracowania (oczywiście inny niż te z bloga), a później zaprosimy do naszej piaskownicy.

Skarby prokuratora - część druga: piwnica

Prokurator Palewski (nazwisko zmienione) lubi piwo. Na przykład w kultowej wrocławskiej Mleczarni. Lubi poopowiadać o swoich ustaleniach i na dodatek nieco nam ufa - o tym będzie w następnym odcinku.

Na razie skupia się na opowieści faceta, któremu swego czasu pomógł – Ślązaka, którego nazwiska najpierw za bardzo nie pamięta, ale na kolejnym spotkaniu sobie przypomina – Sosinka. Konrad Sosinka. SS-man.

To zapewne dlatego że był SS-manem w archiwach zachowały się dokumenty na jego temat, do których dotarł Piotr Maszkowski – jego artykuł ma datę 18 lutego 2013 r. W związku z tym, że sprawę opisał dosyć wyczerpująco – posilimy się fragmentami jego artykułu dopisując kontekst wprowadzony przez prokuratora.

Maszkowski:„Urodzony w Beuthen na Śląsku Scharführer Konrad Sosinka miał sporo szczęścia. Na początku wojny jako 19-latek wstąpił do SS, otrzymując stosunkowo bezpieczną posadę. Został kierowcą Sturmbannführera Ledewiga stacjonującego przez większość wojny w Kętrzynie. Dopiero we wrześniu 1944 trafił z głębokiego zaplecza frontu do Francji”.

Prokurator: Sosinka twierdził, że w szeregi SS wstąpił w wieku 18 lat. Po przeszkoleniu został kurierem – woził teczki z dokumentami organizacji po całej Europie. Nie była to zbyt wyczerpująca służba - czasami nudził się przez tydzień czy dwa bez jakichkolwiek zadań, a czasem przez kilkanaście dni pod rząd jeździł z dokumentami. Z czasem trafił do Wolfschanze i zamieszkał w koszarach w trzeciej strefie ochrony. Tu miał jeszcze mniej roboty. Z nudów zachodził często do znanej żołnierzom (choć twierdził też, że wówczas jedynej) gospody w Kętrzynie.


Maszkowski:„W czasie pobytu w Kętrzynie rozmówca zaprzyjaźnił się z rodziną Hempel, posiadającą duży wielobranżowy sklep oraz restaurację i kawiarnię, a nawet pretendował do ręki córki Hemplów – Margaret”. I to mu się udało, ale nie bez kłopotów.

Prokurator: Restaurację prowadził Carl Hempel, który podobno był też jakimś funkcyjnym urzędnikiem (Landratem?). Problem w zawarciu małżeństwa był taki, że jedna z babek Margaret nie była „czystą” Aryjką. Ponadto ona była ewangeliczką a on katolikiem. Wszystko rozwiązał znajomy pastor po prostu udzielając im ślubu – świadkami byli jego koledzy z SS i rodzice dziewczyny.

Czasy zwycięstw niemieckich w końcu minęły, front był coraz bliżej. Hempel, zamożny przecież, zaczął się obawiać o swój majątek.

Maszkowski:„Dyskretnie więc, przy pomocy przyszłego zięcia, ukrył najcenniejsze kosztowności jakie posiadał (…).

Wkrótce front przetoczyłsię przez tamte okolice, wojna się skończyła.

Wiele lat później, w kwietniu 1973 r. w Kętrzynie pojawił się brat Margaret.

W aktach sprawy o jednoznacznie brzmiącym kryptonimie: "Skarb" jest zapis meldunku złożonego przez tajnego współpracownika kętrzyńskiej bezpieki o pseudonimie "Ira". Okazało się bowiem, że brat Margaret natknął się na mieszkańca dawnej kamienicy Hampela, który był akurat informatorem Służby Bezpieczeństwa.

Prowadzący„Irę” niejaki kapitan Skiba miał jednak pewne zastrzeżenia co do wiarygodności autora doniesienia i przytoczonych przez niego faktów: "Tw ps. "Ira" jęz. niemiecki zna biegle i miał możliwość podsłuchać i zrozumieć treść prowadzonej rozmowy w piwnicy. Pomimo to, należy się liczyć z tym, że rozmówca (T-w) jest znany z chwalenia się, ze stwarzania fantazji, dlatego też część informacji o rzekomych tunelach od budynku (...) do kościoła i zamku, gdzie rzekomo mają być ukryte skarby, ewentualnie dokumenty, może być wyobraźnią Tw”.

Do zbadania sprawy został oddelegowany inspektor operacyjny z Wydziału d/s SB Komendy Powiatowej MO w Kętrzynie ppor. Waldemar Stankiewicz.

Dochodzenie rozpoczęło się od wizji lokalnej, która została przeprowadzona z udziałem Tw. ps. "Ira", w kamienicy i znajdującej się pod nią piwnicy.


"Lustrowane piwnice są rozczłonkowane i mają kształt starych lochów. Między piwnicą nr 6, a głównym piwnicznym korytarzem znajduje się ściana grubości ponad 1,5 m, na tej ścianie od strony korytarza znajduje się niewielka i płytka nisza, przy której są świeże ślady zdrapywania tynku, wg słów "Ira" tynk ten został zeskrobany przez osobników, którzy byli tam w dniu 6 kwietnia 1973 r. i sprawdzali, czy to jest stary tynk" (…). We wskazanym przez b. Tw. "Ira" miejscu, zostało dokonane przebicie ściany na głębokości 75 cm (ściana ma grubość ok. 2 m), przebicia dokonywano z wnęki w ścianie głębokości 25 cm”.

W czasie tej weryfikacji nie zauważono, by znajdowało się tam jakiekolwiek wejście do ukrytego korytarza. „Nadmienić należy, że piwnica przedmiotowego budynku jest dwupoziomowa z tym, że poziom dolny jest zasypany gruzem, gruzem są zasypane również części piwnicznych korytarzy wychodzące na zewnątrz budynku. W czasie przebijania ściany na głębokości ok. 0,5 m znaleziono w niej kości i kawałek talerza fajansowego. Dalszych przebić nie dokonywano z obawy by nie spowodować uszkodzenia budynku".

Służbie Bezpieczeństwa udało się ustalić powiązania rodzinne Hampelów i natrafiono na Sosinkę. Postanowiono go przesłuchać.

"K. Sosinka naszkicował plan określając miejsce zamurowania wejścia. Po udaniu się do piwnic przedmiotowego domu, wskazał miejsce określając, że za murem będzie znajdowała się nisza. Rozbicie ścianki niszy zaprowadzi do piwnic II-ej kondygnacji. Istotnie po przebiciu ściany grubości ok. 80 cm znajdowała się nisza. Po przebiciu drugiej ścianki okazało się, że wejście prawdopodobnie jest zawalone gruzem i piachem. Wg wskazówek K.S. próbowano przebijać strop piwnicy. Te czynności również nie dały rezultatu. Przez około 1,7 m w głąb ciągnął się piasek pochodzenia lodowcowego. Fakt, że piwnice są dwukondygnacyjne potwierdził się, gdyż odkryto w piwnicy oznaczonej nr 1 właz i osiem schodków prowadzących w głąb. Jednak odkryte pomieszczenie zawalone było gruzem z okresu odbudowy i adaptacji budynku. Napotkano również na trudności wynikające z zagruzowania znacznej części piwnic właśnie z okresu odbudowy. Wobec powyższego, odstąpiono od dalszych poszukiwań i penetracji do czasu wyjaśnienia niektórych sprzeczności, jakie zarysowały się pomiędzy relacją K. Sosinki, a stanem faktycznym piwnic”.

„W lutym 1975 roku, po ponownym przeanalizowaniu materiałów sprawy, kętrzyńskie SB planowało, już na własną rękę, bez udziału Sosinki, przeprowadzić kolejne odwierty przy pomocy bardziej wydajnych wierteł. Przygotowano nawet szczegółowy plan działań i szkic techniczny podziemi. Nie wydaje się jednak by je kiedykolwiek zrealizowano”.

Prokurator: Po ślubie ojciec dziewczyny zawołał go do pomocy i poznania tajemnicy: pod knajpą była piwnica zastawiona meblami a pod nią druga – podobno po Krzyżakach - wchodziło się do niej po kręconych schodach,a połączenie z niej miało być aż do kościoła i klasztoru.

Kiedy znosili tam skrzynie – jedna upadła i wysypało się sporo kamieni szlachetnych. Obrazy Rubensa i Rembrandta wycinali i chowali zwinięte w potężnych gilzach artyleryjskich, które później zalutowywali. Po zniesieniu kilkunastu skrzyń do piwnicy pozostawiali tam liczne pułapki minerskie i wszystko zamurowali.

Jak zbliżył się front matka Margaret weszła na wieżę i rzuciła się w dół. Carl Hempel uciekając ciężarówką z meblami i częścią majątku zginął podczas bombardowania w pobliżu Poznania, a Margaret dostała pomieszania zmysłów i odwieziono ją do ich drugiego domu w górach Harzu. Tam później zmarła w domu dla psychicznie chorych. Sam Sosinka, jako że miał ślady po tatuażu SS który próbował wywabić, został zesłany na Kołymę i dopiero po śmierci Stalina zwolniony do domu.

Z czasem zaczął pracę w energetyce na Śląsku i powtórnie ożenił się.

Jednak zamaskowane ukrycie nie dawało mu spokoju i w końcu zdecydował się pojechać do Kętrzyna zobaczyć, jak to wygląda. W domu mieszkali jacyś ludzie, a chciał przecież zobaczyć piwnicę. Wrzucił zatem drogą zapalniczkę Ronsona do kratki piwnicznej i pod pozorem jej poszukiwania - że niby jest pamiątkowa – został wpuszczony na dół. Pamiętał, że była to jedna duża przestrzeń, ale obecnie była poprzedzielana ściankami i nie mógł poznać miejsca. Twierdził jednak, że skoro Rynek jest cały, to znaczy, że nikt do ukrycia nie wszedł, bo wówczas zdetonowałby pułapki i byłyby ślady po wybuchu.


I na tym historia poszukiwań się skończyła.

Wejście do krzyżackich podziemi było z boku szerokiej kolumny w piwnicy.

Po lewej stronie tej kolumny.