Prokurator Palewski
(nazwisko zmienione) lubi piwo. Na przykład w kultowej wrocławskiej Mleczarni.
Lubi poopowiadać o swoich ustaleniach i na dodatek nieco nam ufa - o tym będzie
w następnym odcinku.
Na razie skupia się
na opowieści faceta, któremu swego czasu pomógł – Ślązaka, którego nazwiska
najpierw za bardzo nie pamięta, ale na kolejnym spotkaniu sobie przypomina –
Sosinka. Konrad Sosinka. SS-man.
To zapewne dlatego
że był SS-manem w archiwach zachowały się dokumenty na jego temat, do
których dotarł Piotr Maszkowski – jego artykuł ma datę 18 lutego 2013 r.
W związku z tym, że sprawę opisał dosyć wyczerpująco – posilimy się fragmentami
jego artykułu dopisując kontekst wprowadzony przez prokuratora.
Maszkowski:„Urodzony w Beuthen na Śląsku
Scharführer Konrad Sosinka miał sporo szczęścia. Na początku wojny jako
19-latek wstąpił do SS, otrzymując stosunkowo bezpieczną posadę. Został
kierowcą Sturmbannführera Ledewiga stacjonującego przez większość wojny w
Kętrzynie. Dopiero we wrześniu 1944 trafił z głębokiego zaplecza frontu do
Francji”.
Prokurator: Sosinka twierdził, że w szeregi SS
wstąpił w wieku 18 lat. Po przeszkoleniu został kurierem – woził teczki z
dokumentami organizacji po całej Europie. Nie była to zbyt wyczerpująca służba
- czasami nudził się przez tydzień czy dwa bez jakichkolwiek zadań, a czasem
przez kilkanaście dni pod rząd jeździł z dokumentami. Z czasem trafił do
Wolfschanze i zamieszkał w koszarach w trzeciej strefie ochrony. Tu miał
jeszcze mniej roboty. Z nudów zachodził często do znanej żołnierzom (choć
twierdził też, że wówczas jedynej) gospody w Kętrzynie.
Maszkowski:„W czasie pobytu w Kętrzynie rozmówca
zaprzyjaźnił się z rodziną Hempel, posiadającą duży wielobranżowy sklep oraz
restaurację i kawiarnię, a nawet pretendował do ręki córki Hemplów – Margaret”.
I to mu się udało, ale nie bez kłopotów.
Prokurator: Restaurację prowadził Carl Hempel, który
podobno był też jakimś funkcyjnym urzędnikiem (Landratem?). Problem w zawarciu
małżeństwa był taki, że jedna z babek Margaret nie była „czystą” Aryjką. Ponadto
ona była ewangeliczką a on katolikiem. Wszystko rozwiązał znajomy pastor po
prostu udzielając im ślubu – świadkami byli jego koledzy z SS i rodzice
dziewczyny.
Czasy zwycięstw niemieckich w końcu minęły, front był coraz
bliżej. Hempel, zamożny przecież, zaczął się obawiać o swój majątek.
Maszkowski:„Dyskretnie więc, przy pomocy
przyszłego zięcia, ukrył najcenniejsze kosztowności jakie posiadał (…).
Wkrótce front przetoczyłsię przez tamte okolice, wojna się
skończyła.
Wiele lat później, w kwietniu 1973 r. w Kętrzynie pojawił
się brat Margaret.
W aktach sprawy o jednoznacznie brzmiącym kryptonimie:
"Skarb" jest zapis meldunku złożonego przez tajnego współpracownika
kętrzyńskiej bezpieki o pseudonimie "Ira". Okazało się bowiem, że brat
Margaret natknął się na mieszkańca dawnej kamienicy Hampela, który był akurat informatorem
Służby Bezpieczeństwa.
Prowadzący„Irę” niejaki kapitan Skiba miał jednak pewne
zastrzeżenia co do wiarygodności autora doniesienia i przytoczonych przez niego
faktów: "Tw ps. "Ira" jęz. niemiecki zna biegle i miał
możliwość podsłuchać i zrozumieć treść prowadzonej rozmowy w piwnicy. Pomimo
to, należy się liczyć z tym, że rozmówca (T-w) jest znany z chwalenia się, ze
stwarzania fantazji, dlatego też część informacji o rzekomych tunelach od
budynku (...) do kościoła i zamku, gdzie rzekomo mają być ukryte skarby,
ewentualnie dokumenty, może być wyobraźnią Tw”.
Do zbadania sprawy został oddelegowany inspektor operacyjny
z Wydziału d/s SB Komendy Powiatowej MO w Kętrzynie ppor. Waldemar Stankiewicz.
Dochodzenie rozpoczęło się od wizji lokalnej, która została
przeprowadzona z udziałem Tw. ps. "Ira", w kamienicy i znajdującej
się pod nią piwnicy.
"Lustrowane piwnice są rozczłonkowane i mają kształt
starych lochów. Między piwnicą nr 6, a głównym piwnicznym korytarzem znajduje
się ściana grubości ponad 1,5 m, na tej ścianie od strony korytarza znajduje
się niewielka i płytka nisza, przy której są świeże ślady zdrapywania tynku, wg
słów "Ira" tynk ten został zeskrobany przez osobników, którzy byli
tam w dniu 6 kwietnia 1973 r. i sprawdzali, czy to jest stary tynk" (…). We
wskazanym przez b. Tw. "Ira" miejscu, zostało dokonane przebicie
ściany na głębokości 75 cm (ściana ma grubość ok. 2 m), przebicia dokonywano z
wnęki w ścianie głębokości 25 cm”.
W czasie tej weryfikacji nie zauważono, by znajdowało się
tam jakiekolwiek wejście do ukrytego korytarza. „Nadmienić należy, że
piwnica przedmiotowego budynku jest dwupoziomowa z tym, że poziom dolny jest
zasypany gruzem, gruzem są zasypane również części piwnicznych korytarzy
wychodzące na zewnątrz budynku. W czasie przebijania ściany na głębokości ok.
0,5 m znaleziono w niej kości i kawałek talerza fajansowego. Dalszych przebić
nie dokonywano z obawy by nie spowodować uszkodzenia budynku".
Służbie Bezpieczeństwa udało się ustalić powiązania rodzinne
Hampelów i natrafiono na Sosinkę. Postanowiono go przesłuchać.
"K. Sosinka naszkicował plan określając miejsce
zamurowania wejścia. Po udaniu się do piwnic przedmiotowego domu, wskazał
miejsce określając, że za murem będzie znajdowała się nisza. Rozbicie ścianki niszy
zaprowadzi do piwnic II-ej kondygnacji. Istotnie po przebiciu ściany grubości
ok. 80 cm znajdowała się nisza. Po przebiciu drugiej ścianki okazało się, że
wejście prawdopodobnie jest zawalone gruzem i piachem. Wg wskazówek K.S.
próbowano przebijać strop piwnicy. Te czynności również nie dały rezultatu.
Przez około 1,7 m w głąb ciągnął się piasek pochodzenia lodowcowego. Fakt, że
piwnice są dwukondygnacyjne potwierdził się, gdyż odkryto w piwnicy oznaczonej
nr 1 właz i osiem schodków prowadzących w głąb. Jednak odkryte pomieszczenie
zawalone było gruzem z okresu odbudowy i adaptacji budynku. Napotkano również
na trudności wynikające z zagruzowania znacznej części piwnic właśnie z okresu
odbudowy. Wobec powyższego, odstąpiono od dalszych poszukiwań i penetracji do
czasu wyjaśnienia niektórych sprzeczności, jakie zarysowały się pomiędzy
relacją K. Sosinki, a stanem faktycznym piwnic”.
„W lutym 1975 roku, po ponownym przeanalizowaniu
materiałów sprawy, kętrzyńskie SB planowało, już na własną rękę, bez udziału
Sosinki, przeprowadzić kolejne odwierty przy pomocy bardziej wydajnych wierteł.
Przygotowano nawet szczegółowy plan działań i szkic techniczny podziemi. Nie
wydaje się jednak by je kiedykolwiek zrealizowano”.
Prokurator: Po ślubie ojciec dziewczyny zawołał go do
pomocy i poznania tajemnicy: pod knajpą była piwnica zastawiona meblami a pod
nią druga – podobno po Krzyżakach - wchodziło się do niej po kręconych schodach,a
połączenie z niej miało być aż do kościoła i klasztoru.
Kiedy znosili tam skrzynie – jedna upadła i wysypało się
sporo kamieni szlachetnych. Obrazy Rubensa i Rembrandta wycinali i chowali
zwinięte w potężnych gilzach artyleryjskich, które później zalutowywali. Po
zniesieniu kilkunastu skrzyń do piwnicy pozostawiali tam liczne pułapki
minerskie i wszystko zamurowali.
Jak zbliżył się front matka Margaret weszła na wieżę i
rzuciła się w dół. Carl Hempel uciekając ciężarówką z meblami i częścią majątku
zginął podczas bombardowania w pobliżu Poznania, a Margaret dostała pomieszania
zmysłów i odwieziono ją do ich drugiego domu w górach Harzu. Tam później zmarła
w domu dla psychicznie chorych. Sam Sosinka, jako że miał ślady po tatuażu SS który
próbował wywabić, został zesłany na Kołymę i dopiero po śmierci Stalina zwolniony
do domu.
Z czasem zaczął pracę w energetyce na Śląsku i powtórnie ożenił
się.
Jednak zamaskowane ukrycie nie dawało mu spokoju i w końcu
zdecydował się pojechać do Kętrzyna zobaczyć, jak to wygląda. W domu mieszkali jacyś
ludzie, a chciał przecież zobaczyć piwnicę. Wrzucił zatem drogą zapalniczkę
Ronsona do kratki piwnicznej i pod pozorem jej poszukiwania - że niby jest
pamiątkowa – został wpuszczony na dół. Pamiętał, że była to jedna duża przestrzeń,
ale obecnie była poprzedzielana ściankami i nie mógł poznać miejsca. Twierdził
jednak, że skoro Rynek jest cały, to znaczy, że nikt do ukrycia nie wszedł, bo
wówczas zdetonowałby pułapki i byłyby ślady po wybuchu.
I na tym historia poszukiwań się skończyła.
Wejście do krzyżackich podziemi było z boku szerokiej
kolumny w piwnicy.
Po lewej stronie tej kolumny.