W połowie 2026 r. grupa badawcza Exploratora została poproszona o zweryfikowanie informacji mówiącej o tym, iż w ostatnim okresie wojny do lasów w okolicy Mieroszowa wjechał transport samochodów ciężarowych, dowożący nieustalone materiały, które miały zostać tam ukryte. Informacje zgłosiła do konserwatora zabytków córka bezpośredniego świadka.
Mieroszów w ostatniej fazie II wojny światowej odegrał pewną rolę w przemyśle zbrojeniowym III Rzeszy - wspominają o niej oficjalne powojenne opracowania historyczne, zarówno polskie jak i zagraniczne, dotyczą głównie działających w tamtym rejonie obozów pracy i filii obozów koncentracyjnych:
Od 8 września 1944 r. do 8 maja 1945 r. w Mieroszowie funkcjonował podobóz męski KL Gross Rosen. Przebywało w nim kilkaset osób (dane z 16 lutego 1945 r. mówią o 570), którzy pracowali w zakładach VDM i Fritz Schubert. Podczas ewakuacji część więźniów przeniesiono do Książa, a chorych do podobozu w Kolcach.
Komando of Gross Rosen (O 51/G 96), first mentioned 9.9.1944,. 500 prisoners, working with firm VDM, airplane parts and V2 (former inmates). The Kdo. was partly transferred to Ebensee on 3.03.1945, the remaining prisoners were liberated by the Russians on 9.05.1945.
Temat zakładów zbrojeniowych na tamtym terenie został także poruszony w Słowniku Geografii Turystycznej Sudetów: „Istnieją też słabo udokumentowane podejrzenia, że (więźniowie) mogli pracować przy drążeniu sztolni jakiegoś niezidentyfikowanego obiektu w pobliżu miasta, być może podziemnej fabryki zbrojeniowej”.
Dla przemysłu zbrojeniowego Niemiec w czasie II wojny światowej najistotniejsza na tamtym terenie była przeniesiona z głębi Niemiec filia zakładów VDM - jej wyroby były oznaczane kodem „ouk” przyporządkowanym: „VDM-Luftfahrtwerke A.G. Werk Friedland, Bez. Breslau”. Dla potrzeb wojny pracowała także fabryka Schuberta, jako oddzielna – jej wyroby miały oznaczenie kodowe „ehl”: „Schubert Fritz, Mobelfabrik, Friedland, Bez. Breslau.
Natomiast w wykazie kryptonimów niemieckich podziemnych budów z czasów II wojny światowej jest wpis: ”Rosenquarz” umiejscowiony w: „SchanzeFriedland”. Zgodnie z zasadami przyznawania kryptonimów zakład VDM w Mieroszowie powinien mieć zatem część podziemną w nowo wykutych sztolniach.
Wojska rosyjskie wkroczyły na tamten teren 9 maja 1945 r.: „Uwolnieni zostali wtedy więźniowie filii obozu koncentracyjnego Gross Rosen, dla których podobóz urządzono za torami kolejowymi w stronę Wałbrzycha. W latach 1942 – 1945 zmuszano ich do ciężkiej i niebezpiecznej dla życia pracy przy kuciu lochów. W podziemnych korytarzach i salach miano ukryć zakłady zbrojeniowe. Fragmenty lochów zachowały się przy ul. Żeromskiego, wybiegającej w stronę Różanej”.
Dziennikarka Joanna Lamparska tak napisała o Mieroszowie (Słowo Polskie, marzec 1995 r.): „Tuż obok położonego niedaleko Mieroszowa stoi niewielka, około 40 m wysokości góra. Opasana jest gruntową drogą, w miejscu której prowadziła kiedyś kolejka wąskotorowa. Wagonikami wywożono z wnętrza wzniesienia urobek. Bo mieroszowskie wzgórze kryje w sobie cztery dziwne sztolnie. Wszystkie miały się spotkać w jakimś dziwnym miejscu w samym centrum góry. Pierwsza ze sztolni ma tylko dwadzieścia metrów. Zagadkowe, że chodnik nie idzie prosto. Po dziesięciu metrach załamuje się pod kątem prostym. Podobnie w drugim przypadku. Dziesięć metrów prosto, dziesięć w lewo, czterdzieści prosto, piętnaście znowu w lewo. Tunele te wydrążono w czasie II wojny światowej i z pewnością nie służyły górnikom. Normalnie wyrobiska mają półokrągłe sklepienia, tunele mieroszowskie są idealnymi prostokątami. Dwa i pół metra wysokości, cztery metry szerokości. Jakby lada dzień miały być przykryte betonem”.
Dostępne wejścia - znajdujące się po południowej stronie góry, w okolicach skrzyżowania ulicy Hożej, Żeromskiego i drogi biegnącej w kierunku Kamiennej Góry przez Różaną - były badane w 1994 r. przez lokalnych eksploratorów. Oba wejścia do korytarzy są prawie całkowicie zasypane. Sztolnie są bardzo zniszczone i niebezpieczne. Nie zostały w żaden sposób wykończone; na końcu jednej ze sztolni widoczne są jeszcze wykonane nawierty pod dynamit; powierzchnia tej sztolni wynosi ok 70 m2, sztolni drugiej – ok 64 m2.
Na lewo od sztolni drugiej istnieje lej, mogący wskazywać na istnienie trzeciej sztolni; w sierpniu 1995 r. lokalna grupa poszukiwawcza rozpoczęła poszukiwania i tej sztolni, po dwóch dniach kopania natrafiono jednak na litą skałę. Jednym z ciekawszych ówczesnych ustaleń było odnalezienie kamiennej płyty na Kościelnej Górze, do połowy obsypanej ziemią (we wrześniu 1995 r.), na której przyjeżdżający z wycieczkami Niemcy często robili sobie zdjęcia. Przeprowadzono prace wykopkowe pod płytą, natrafiając na szczątki pobitych serwisów porcelanowych
Pogłoski wśród mieszkańców okolicy mówią o możliwych nawet sześciu sztolniach – wejścia miałyby znajdować się na terenie obecnego cmentarza (w kaplicach) oraz przy Czarcim Potoku. Lokalna grupa prowadziła tam nielegalne nocne prace wykopkowe w maju – sierpniu 1996 r. Interesowała się także oddaloną o 400 m górą Miłosz - ma się tam znajdować ziemna platforma ze śladami dwóch lub trzech wejść podziemnych. W pobliżu tej góry miały znajdować się trzy obozy pracy. W miejscu, w którym prawdopodobnie był wylot sztolni znajduje się pomnik. Ma to być miejsce, gdzie, jak twierdzi jeden ze świadków: ”Był schron dla pojazdów opancerzonych”.
Około 50 m dalej biegnie linia kolejowa, a w czasie wojny funkcjonowała tam rampa przeładunkowa.
Na samej górze (nie sprecyzowano której) mają znajdować się fundamenty jakiegoś budynku - prawdopodobnie są to pozostałości wcześniejszych założeń obronnych.
W połowie ulicy Ogrodowej ma przebiegać alejka wchodząca do lasu, a tuż za granicą drzewostanu mają znajdować się dwa dziwne zagłębienia terenu, jedno na prawo, przy głównej dolnej alei i kolejne - nieco wyżej na lewo od wejścia do lasu.
Analiza map wykonana przez wojsko potwierdza, że sztolnie były wykuwane w Górze Kościelnej (545 m npm) po zachodniej stronie Mieroszowa, ale interesująca jest także góra Rogal (670,70 m npm) - jest tam skarpa o wysokości ok. 10 m, i znajdująca się dalej na zachód góra Imielna, na której jest także zagłębienie głębokie na 5 m.
Teren ten był także w opracowaniu podczas inwentaryzacji terenowej pozostałości filii obozu Gross Rosen (na podstawie zdjęć lotniczych) związanych z kompleksem Riese.
W naszych zasobach zachował się jednak tylko opis wyników; brak mapy z naniesionymi ustaleniami.
Badania terenowe potwierdziły, iż w Mieroszowie znajdowały się dwa istotne dla ówczesnego przemysłu zbrojeniowego Niemiec zakłady zbrojeniowe VDM. W pobliżu zakładów po północnej stronie miejscowości, przy drodze wjazdowej do Mieroszowa rozpoczęto przygotowania do wykucia co najmniej trzech sztolni – prace zostały jednak przerwane przed ich wykonaniem (umiejscowione miały być przy drodze podobnie jak w pobliżu Leśnej). W miejscu najbardziej zaawansowanego wyrobiska znajduje się obecnie pomnik poświęcony więźniom, którzy tam pracowali.
W pobliżu zakładów znajdujących się po południowej stronie miejscowości rozpoczęto już wykuwanie sztolni - w Górze Kościelnej, także i te sztolnie nie zostały ukończone.
Wskazane przez córkę świadka miejsca w pobliżu Mieroszowa prawdopodobnie służyły ukryciu nieustalonych dóbr zktóregoś z tych zakładów.
Po uzyskaniu wszelkich zezwoleń właściciela terenu (Lasy Państwowe) i konserwatora zbytków, zostały przebadane dwa miejsca potencjalnego ukrycia. Przeprowadzono trzy niezależne badania magnetometryczne terenu przy pomocy różnego rodzaju sprzętu geologicznego oraz pomiary ramowym wykrywaczem metalu.
Wszystkie pomiary dały te same wyniki:
W wyrobisku nr. 1 pod usypanymi resztkami rozbitej porcelany, na głębokości ok 1m znajduje się spora masa elementów metalowych (o masie co najmniej 100 - 200 kg).
W wyrobisku nr. 2 występuje bardzo duża anomalia magnetyczna rozpoczynająca się przy północnej ścianie wyrobiska i ciągnąca się ponad niego. Wskazuje to albo na wysokie nasycenie tego fragmentu terenu minerałami ferromagnetycznymi, albo na dużą ilość stalowym elementów ukrytych w ewentualnej wykutej tam wcześniej sztolni.
Utrudnieniem przy prowadzeniu dalszych weryfikacji jest fakt, że oba wyrobiska znajdują się w strefie przygranicznej, zaledwie kilkaset metrów od granicy z Czechami, jak też niechęć właściciela terenu (lasów Państwowych) do prowadzenia jakichkolwiek działań.
Wyniki badań zostały przedstawione zleceniodawcy i na tym weryfikację zakończono.



